WI / Oleksandr PoliakovskyWizualizacja trasy autobusowo-tramwajowej (TAT) na Swojczyce, w kółeczku Paulina Tyniec-Piszcz, wicedyrektor Departamentu Infrastruktury i Transportu w Urzędzie Miejskim Wrocławia
Transport i infrastruktura drogowa od zawsze rozgrzewają opinię publiczną. Jedni mówią, że tych działań jest zbyt mało, inni że inwestycji jest za dużo i utrudniają życie we Wrocławiu. O zdanie w tej kwestii Paulinę Tyniec-Piszcz, wicedyrektor Departamentu Infrastruktury i Transportu UMW, pyta Piotr Krejner.
Paulina Tyniec-Piszcz, wicedyrektor Departamentu Infrastruktury i Transportu UMW: – W ścisłym centrum słabo wypadamy z prędkością przez dosyć bogatą sieć przystanków. Po przystanku przy Świdnickiej mamy zaraz kolejny przy Zamkowej. Zbudowaliśmy ją w ten sposób po to, żeby okolice Rynku móc obsłużyć z wielu różnych lokalizacji. To jest również bardzo pomocne przy obsłudze dużych wydarzeń, które dzieją się w Rynku.
Nas cieszy, że w tym rankingu są parametry, w których jesteśmy znacznie lepsi od innych. Jeżeli chodzi o częstotliwość kursowania, plasujemy się w czołówce. To jest ten parametr, który z punktu widzenia pasażera jest jednak ważniejszy. Chcemy dotrzeć szybko do celu, nie czekając na przystanku zbyt długo na kolejny tramwaj lub autobus. Zawsze można dążyć do tego, żeby poprawić swoją pozycję w rankingach, niemniej jednak akurat w kontekście punktualności, czasu dojścia na przystanek czy częstotliwości kursowania, możemy być z siebie zadowoleni. Ale działamy dalej zarówno inwestycyjnie, jak i operacyjnie.
Wśród tych działań łatwo zauważyć rozwój transportu w aglomeracji wrocławskiej. Ogłoszono ostatnio przetargi na zakup nowych autobusów, w tym zeroemisyjnych, na nowe połączenia np. do Długołęki. Jaki jest cel tych działań i do czego państwo będą dążyli w przyszłości w poprawie tej komunikacji aglomeracyjnej?
– Od roku 2004 współpracujemy z samorządami aglomeracji wrocławskiej. Prowadzimy też kompleksowe badania ruchu. Z nich wiemy, że ogrom mieszkańców dojeżdża transportem indywidualnym do Wrocławia. Jest to liczba 240-250 tys. samochodów. Transport aglomeracyjny oczywiście nie jest jedynym antidotum, ale postawiliśmy na jego rozwój właśnie po to, żeby zaoferować dobrą jakość.
Ta jakość jest rozumiana jako dobry standard wyposażenia pojazdów. Dlatego od 2019 roku wymieniliśmy flotę pojazdów obsługujących aglomerację na nowoczesne: są świetnie wyposażone we wszystkie nowe systemy wspomagające pracę kierowców i zwiększające poczucie bezpieczeństwa, przystosowane dla osób mających trudności w poruszaniu się. Chcemy, żeby obszar oddziaływania naszych linii się zwiększał i żebyśmy mogli skomunikować z jeszcze lepszą częstotliwością różne miejscowości w aglomeracji.
Cieszy mnie to, że w tym czasie dołączały do nas kolejne gminy, widząc, że umiemy organizować transport publiczny, a pasażerowie to doceniają. Dlatego podpisujemy kontrakty na kolejne obszary aglomeracji. Niedawno uruchomiliśmy przewozy pomiędzy Wrocławiem, Długołęką, Czernicą i Wisznią Małą. Bilety na te połączenia można zakupić w taki sam sposób jak we Wrocławiu, czyli w systemie UrbanCard. Jest to karta umożliwiającapodróż z Długołęki do Wrocławia, i z Wrocławia do Kątów Wrocławskich czy do Miękini. Jak z tych gmin ościennych dojedziemy już do Wrocławia, to tutaj sieć tramwajowa też konsekwentnie jest przez nas rozbudowywana.
W ostatnich latach powstał tramwaj przez Popowice, wcześniej na Nowy Dwór, teraz ruszyła bardzo ważna inwestycja na Swojczyce. Maślice również czekają na swój tramwaj. Kiedy mieszkańcy poszczególnych osiedli będą mogli się ich spodziewać?
– Wiem, że apetyty tramwajowe we Wrocławiu są ogromne. Patrzę na świeżo zaktualizowany wrocławski Program Tramwajowo-Autobusowy. Tam można zerknąć i zobaczyć, ile mamy tych inwestycji i na jakim są etapie realizacji. Pamiętajmy, że niektóre projekty stanowią wyzwania, w postaci chociażby uzgodnienia inwestycji pomiędzy miastem a zarządcą infrastruktury kolejowej i dlatego mogą trwać dłużej.
W debacie publicznej jakiś czas temu pojawił się pomysł na metro - że powinno ono powstać w każdym dużym mieście. Czy Wrocław może realnie myśleć o takim środku transportu?
– Te propozycje wyszły od polityków. Ja jestem urzędnikiem, więc staram się wdrażać w życie różnego rodzaju zadania, które mogą wpłynąć na codzienne życie mieszkańców. Do tematu metra powinniśmy podchodzić ambitnie. Mamy bardzo bogatą sieć kolejową. Sieć przystanków kolejowych również nam się zwiększa. Cieszy nas to, że długofalowo współpracujemy w zakresie honorowania biletów - PKP staje się dla nas kolejnym środkiem transportu miejskiego.
Zmierzam do tego, że możemy we Wrocławiu zbudować metro rozumiane jako system sieci miejskiej z systemem kolejowym i w jakiejś części być może będzie przebiegać pod ziemią. Jeszcze kilkanaście lat temu mówiło się o tym, że to niemożliwe, bo potrzebne są uwarunkowania techniczne. Myślę, że minęło już trochę czasu i teraz można zrobić więcej. Ważne jest chyba jednak to, żeby przemyśleć to rozwiązanie jako podsystem transportu, który będzie spójnie zintegrowany z tymi systemami, które we Wrocławiu już mamy. Nie zamykamy się na metro we Wrocławiu.
Całą rozmowę z Pauliną Tyniec-Piszcz, wicedyrektor Departamentu Infrastruktury i Transportu w Urzędzie Miejskim Wrocławia zobaczycie poniżej: